Poproszę do wyjścia. Album Lata Dwudzieste, Dawida Podsiadło, czyli co trapi dzisiejsze pokolenia. [recenzja]

Najnowszy, czwarty już album Dawida Podsiadło -  Lata Dwudzieste wita światło dzienne w piątek, 21 października w sklepach i na platformach streamingowych. Wyczekiwana przez fanów płyta to trzynaście utworów, a każdy z nich to osobna rozterka dzisiejszego, młodego dorosłego przeżywającego swoje lata dwudzieste.

Nie tak dawno, bo tydzień temu miała premiera nowa płyta Dawida Podsiadło. Artysta w ostatnich latach co jakiś czas zaskakiwał publiczność prezentując piosenki, bez których porządna domówka nie mogła mieć miejsca. Taneczne, funkowe utwory w języku polskim, których tekst przechodził do krwi, a obudzeni i zapytani w środku nocy czego „nie ma” krzyczeliśmy odpowiedź „NO FAL” – tak, to z pewnością to, co charakteryzuje utwory Dawida. W radiu, na dworcu, w reklamie, w filmie czy na imprezie – nawet, gdy ktoś fanem nie jest, musiał gdzieś chcąc nie chcąc usłyszeć linijkę Małomiasteczkowego, albo W dobrą stronę w życiu.

A jak jest z jego nowym albumem?

Zazwyczaj, gdy przymierzam się do odsłuchania albumu artysty, który wiem, że robi z reguły dobrą robotę to długo się wstrzymuje zanim to zrobię. Dlaczego? Cóż, wiem, że potem trudno będzie mi ich nie słuchać, bo będzie to aż tak dobre, albo po prostu boję się i wyczuwam tą lekką nutkę niepewności i obawę, czy można wymyśleć i nagrać jeszcze lepszy kawałek niż do tej pory. Czy aby na pewno jeszcze może mnie coś zaskoczyć? Gdzie kończy się ta granica kreatywności i płodności tekstowej? Takie sytuacje jak ta potwierdzają tylko fakt, że jak na razie końca ona nie ma.

Tak więc ruszam do Spotify’a i nawet nie muszę już nic wpisywać, bo na głównej od razu wyskakuje mi ten znany z wąsem – Dawid Podsiadło. Zerkam na okładkę – dużo się dzieję. Jest kolorowo, jest dużo wzorów, są twarze, znak wyjścia ewakuacyjnego i siedzący po środku on, Dawid, uśmiechający się sztucznie jak lalka stojąca tuż obok niego. Próbuje coś namalować, ale mu nie wychodzi. Farba rozlewa się, a on patrzy ślepo gdzieś w dal, szczerząc się do otaczających go ludzi w cukierkowo-chaotycznym świecie, w którym wiele się dzieje. Sounds familiar? Poczekajmy jeszcze chwilę, a będzie lepiej. W każdym utworze Dawid jakby pragnął uciec i znaleźć właściwe wyjście z tego świata. Umieszczony niby przypadkiem znak rozpoznawczy albumu, czyżby na pewno był tylko grafiką? A może sam artysta uwięziony i zmuszony do ciągłego powtarzania wzoru życia, otoczony ludźmi dookoła, uśmiechający się stale tak naprawdę jak lalka w środku płacze i błaga o wyjście ewakuacyjne?

Każdy utwór to inna historia. Każda piosenka to część osobowości i mikroświata Dawida ułożona w rytmicznie wesołe i taneczne utwory. Artysta śpiewa o smutnej i bolesnej miłości, o oczekiwaniu i godzinach samotności, o nadziei, o trudnościach z jakimi zmagają się młodzi dorośli opuszczający dom i o pokusach ich dotykających. Wszystko to w tonach wesołej i rytmicznej melodii, do której będziemy się już za chwilę bawić na imprezie lub podrygiwać do niej jadąc rankiem do pracy, w naszym samochodzie. To trochę paradoksalne, trochę smutne, a trochę w sumie nie ma się co dziwić, bo jednak opisuje lata, w których żyjemy. W piosence Halo słyszymy, że w telefonie tylko „życzenia i aktualizacje z życia”. Codziennie widzimy, że albo ktoś umarł, albo coś osiągnął wspaniałego. Na social mediach znajdujemy ideały, piękne wzory, do których każdy z nas tak uporczywie ciągnie, żyjąc przez to cały czas w nienasyceniu i pragnieniu czegoś więcej. Na co dzień uśmiechamy się, tańczymy i mówimy „jest okej”. W środku jednak błagamy świadomie, bądź nie, o coś naturalnego, coś normalnego. Szukamy chwili, by uciec i w końcu przestać udawać.

Podsiadło robi eksperyment społeczny?

Tak więc cała płyta można by rzec jest jawnym odsłonieniem swoich uczuć po raz kolejny. Wyśpiewaniem prawdy i otworzeniem się na świat lecz bardzo świadomie i umiejętnie. Prawda bowiem jest otoczona melodią, która zbija nas z tropu. Co więcej, sama piosenka Nie lubię cię nie ma konkretnej, ujawnionej jeszcze interpretacji. Tutaj Dawid Podsiadło chcę się trochę jeszcze zabawić z fanami i zobaczyć co mogą sobie myśleć i jak rozumieć jej słowa.

To trochę tak, jakby sam artysta bawił się publicznością i mierzył ich poziom świadomości społecznej.

Jakby sam artysta bawił się publicznością i mierzył ich poziom świadomości społecznej. Sprawdzał, jak daleko poszedł świat i czy jeszcze nie jest tak źle jak niektórzy mówią. Gdyby się zastanowić głębiej i dłużej można by było stwierdzić, że Podsiadło przeprowadzać mógł podobny eksperyment już wcześniej, przy poprzednich swoich albumach i singlach. Wystarczy spojrzeć i posłuchać Trofea. Na czym miałby ów eksperyment polegać? Cóż, w moim odczuciu, na pewnym sprawdzeniu ile w ludziach jeszcze ludzi i jak łatwo można nabrać się na to, że wirus jest tak naprawdę szczęśliwą piosenką o wirusie.

To o czym są jego utwory tak naprawdę?

Pozwoliłam sobie na krótką, własną interpretację na koniec pierwszych, pięciu piosenek Dawida z albumu. Łatwiej było przeanalizować myśli artysty dzięki dodatkowym podpowiedziom załączonym przy piosenkach w Spotify. Nie uważam jednak tej pracy za ostateczną wersję. Słuchając piosenek czym dłużej, tak jak z oglądaniem filmu, można zauważyć więcej szczegółów z czasem – albo też nigdy niczego więcej nie dostrzec 😉

1. WiRUS

2. TAZOSy

3. Halo

4. Nie lubię Cię

5. POST

6. O czym śnisz? (feat. sanah)

7. Blant

8. To co masz Ty!

9. D I A B L E

10. mori

11. millenium

12. awejniak (feat. Nosowska)

13. Szarość i Róż

  1. WiRUS - na pierwszy rzut oka myślimy piosenka o pandemii. W końcu dopadła bardziej lub mniej ostatnimi laty nas wszystkich. Okazuje się, że artysta nawiązuje nie do wirusa jakiego znamy z medycznego punktu widzenia, ale do najprostszego wirusa miłości opanowującego nasze umysły i serca niepostrzeżenie i nagle. Artysta opisuje przypadek jako wyjątkowo zaraźliwy i trudny do wyleczenia. Mówi, że bez „żywicielki rozpuszczę się (…) dlatego błagam musisz mi pomóc”. Piosenkę można zatem porównać do śmiechu przez łzy – błagania o miłość, która ogarnia nas zewsząd niespodziewanie i nie sposób się z niej wyleczyć w kilka dni. Nawet kiedy wydaje się być już po wszystkim, w środku, cały czas czujemy powikłania.

  2. TAZOSy, czyli utęskniony powrót do dzieciństwa z lat 90. Poprzez wspomnienia o popularnych tamtymi laty metalowych żetonach z figurami bohaterów Star Wars lub Pokemonów, artysta powraca myślami do przeszłości wspominając czasy swojego dorastania i młodości. Wraca do czasów, kiedy było prościej i łatwiej. Podsiadło zwraca się również bezpośrednio do osoby bliskiej mu teraz. Oświadcza, że wspomnienia o niej dostarczają mu bólu i woli unikać tego tematu. Następnie niby słuchaczowi, a być może tak naprawdę samemu sobie radzi, by uciec i płakać za momentem, kiedy było łatwo. Lepiej przecież narzekać na przeszłość i tęsknić niż uświadomić sobie co jest źle teraz i spróbować się wziąć garść, a potem naprawić.

  3. Halo to jeden z pierwszych utworów jakie powstały dla albumu Lata Dwudzieste. Zdaje się być jednocześnie najbardziej odzwierciedlającym dla dzisiejszych czasów obrazem naszych myśli i trosk. Mówi o tęsknocie za ponownym spotkaniem z ważną dla nas osobą, dla której my już nie tak bardzo możemy być ważni. Utwór mówi o wyczekiwaniu na chwilę, kiedy pod pozorem urodzin, bądź świąt będziemy mogli wysłać wiadomość i nawiązać kontakt z osobą, by choć przez chwilę poczuć bliskość i coś na kształt rozmowy. Halo to piosenka o samotności, nadziei i czekaniu na odpowiednią osobę, która zajmie miejsce w naszym sercu już na zawsze.

  4. Nie lubię Cię to utwór, którego znaczenia artysta nie zdradza wprost fanom. Podpowiedzią jest jedynie fakt, iż tym razem nie jest on o więzi międzyludzkiej. Czym jest więc kawałek Nie lubię Cię – Dawida Podsiadło? Artysta już nie raz śpiewał o swojej karierze i sławie, która go „dopadła”. Wystarczy spojrzeć na utwór Trofea z albumu „Małomiasteczkowy”. Pragnę śmiało stwierdzić, iż tym razem Podsiadło poświęcił jeden utwór właśnie jej. Kariera artysty została upersonifikowana i przedstawiona jako osoba, której można było kiedyś ufać, która dawała szczęście, która miała swoje pięć minut w jego życiu. Jednak teraz, już w momencie podsumowania pewnego etapu w swoim życiu, widać, że jej stan i samopoczucie nie jest już takie jak kiedyś, a sam artysta „pamięta te lepsze chwile”. Dlatego też z końcem refrenu pojawia się stwierdzenie „nie lubię cię”, które de facto nie jest obraźliwe, ani negatywne. Podświadomie piosenkarz wie, że nie jest w stanie na ten moment się z nią rozstać, dlatego przyjmuje postawę niby małego dziecka mówiącego do mamy:  „nie lubię cię już”.

  5. O czym śnisz?, czyli utwór o marzeniach i pierwszych uczuciach związanych z początkowymi krokami w karierze muzycznej. Wspominają swoje debiuty na szkolnej scenie i strachem, który im towarzyszył. Razem z sanah, Podsiadło śpiewają o chwilach, które były tymi pierwszymi, opowiadają o sukcesach, o których kiedyś tak bardzo marzyli. Na sam koniec zwracają się do samych siebie i innych w podobnej sytuacji pytając o ich samopoczucie – czy nadal śnią i czy wciąż towarzyszy im to samo uczucie niepewności swojego sukcesu, a może nie czują już nic?    

Posłuchajmy jeszcze raz, moim zdaniem, najlepszego kawałku tej płyty.

Dawid Podsiadło - Wirus

Dodatkowe bonusy premierowe

Oprócz samego albumu Dawid Podsiadło przygotował kilka bonusów, które zapewne umilą fanom życie jeszcze bardziej. W końcu chodzi tutaj o robienie również dobrej muzyki, którą ludzie będą chcieli posłuchać. O tym wszystkim możecie przeczytać o tutaj.

Od dwudziestolatka dla dwudziestolatków

Album Dawida Podsiadło, Lata Dwudzieste będzie miał dla mnie wyjątkowe znaczenie ze względu na ten sam poziom uczuciowo odczuciowy względem czasów i rzeczywistości, która nas otacza. Wpisywanie się w formaty, spełnianie oczekiwań, poszukiwanie własnej drogi oraz wszystkie rozczarowania, zaskoczenia ale i też momenty szczęścia i spełnienia będzie mógł zrozumieć tylko drugi człowiek przeżywający teraz swoje dwudziestolecie. Z drugiej strony, dla innych pokoleń to także dobra dawka informacji co trapi i męczy nas dzisiaj.

Tak więc, babciu dziadku, mamo tato nie pytaj ale jak to?, tylko idź i przesłuchaj najpierw najnowszego albumu Dawida Podsiadło.

C.

Previous
Previous

Chłopi - o tym filmie usłyszą wszyscy.

Next
Next

Netflix: Nie patrz w górę, czyli przez humor na serio